Jedną z gwiazd, co twoje imię ma. Tej nocy oddam ci, Ona nam wieczną miłość da. Tylko my, po wielu latach, Gdzieś na krańcach tego świata, Odnajdziemy siebie pośród wielu gwiazd. Tylko ty, bo wierzę w ciebie, Na tym przewspaniałym niebie. będziesz świecić nawet tysiąc lat. O, panie! Naukowcy z Harvardu podejrzewają, że być może udało im się dostrzec pierwszą planetę nie tylko pozasłoneczną, ale także pozagalaktyczną. Na przestrzeni ostatnich 25 lat astronomowie odkryli ponad 4000 planet krążących nie wokół Słońca, ale wokół innych gwiazd naszej galaktyki. To ćwierć wieku pozwoliło nam Na pierwszy rzut oka nie brzmi to obiecująco. Kiedy jednak pomyślimy chwilę to okaże się, że pozostaje 1/3 planet, czyli co najmniej kilkaset milionów planet (tylko w naszej galaktyce) może znajdować się w ekosferze gwiazdy, czyli tam, gdzie woda może istnieć w stanie ciekłym na powierzchni planety, a tym samym warunki mogą sprzyjać powstaniu życia. Teleskopy mogą jednak nie być w stanie zobaczyć wszystkich gwiazd w galaktyce. Według szacunków Sloan Digital Sky Survey z 2008 roku (katalogujących wszystkie możliwe do zaobserwowania obiekty na jednej trzeciej powierzchni nieba) odkryto około 48 milionów gwiazd, co stanowi około połowę tego, co astronomowie spodziewali się zobaczyć. Oddany sprawie korespondent z pola bitwy Od zawsze w sercu działań z których rodzą się konflikty [Hook] Jestem częścią układu, jedną z gwiazd w galaktyce a wciąż szepczą Jestem częścią układu, jedną z gwiazd w galaktyce a wciąż szepczą Jestem częścią układu, jedną z gwiazd w galaktyce a wciąż szepczą " Jestem częścią układu, jedną z gwiazd w galaktyce . "Opublikowano 25th November 2012, autor: Anonymous. 0 Dodaj komentarz Nov. 25. 1. Jedna z tajemnic naszej galaktyki i inne, te gęste gromady liczące nawet milion gwiazd – największe i najstarsze gromady gwiazd we wszechświecie – to piękny widok w małym teleskopie. Jak widać na ramieniu spiralnym Oriona, w którym się znajdujemy, te starożytne relikty wydają się być skupione wokół centrum naszej galaktyki Ruchy gwiazd i innych konstelacji. Z badań statystycznych, dotyczących rozmieszczenia gwiazd w przestrzeni, staramy się poznać geometryczną budowę układu gwiazdowego, do którego Słońce wchodzi jako jedna z gwiazd. Zagadnienie to moglibyśmy rozwiązać dokładnie, gdybyśmy znali dla każdej gwiazdy oprócz kierunku również jej W ramach ciekawostki powiem, że licząc wg. punktu czasowego zgodnego z materią układu odniesienia, do którego należy Ziemia, obecnie w naszej galaktyce jest ponad 430 miliardów gwiazd (czyli jeszcze o 180 miliardów więcej), ale dla ułatwienia posługujmy się wiedzą akademicką, a nie tą, którą posiadam z moich podróży astralnych. Ta grupa jasnych gwiazd jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych kształtów na niebie i można ją łatwo znaleźć nawet w miastach zanieczyszczonych światłem. Wielka niedźwiedzica kojarzona jest (i często mylona) z asteryzmem powszechnie znanym nawet dla ludzi niezainteresowanych astronomią jako Wielki Wóz. Kształt niedźwiedzia można wyraźnie zobaczyć dopiero pod ciemnym niebem 5bwKN. Badania naukowców z Centrum Astrofizyki w Cambridge nad tym zjawiskiem zostały opublikowane w periodyku "Nature Communications". Na początku tego roku naukowcy zaobserwowali chmurę zjonizowanego gazu i pył zmierzający w stronę Sagittariusa A*. W ich opinii, uformowała się ona gdy zderzyły się ze sobą strumienie gazu z dwóch pobliskich gwiazd. Astronomowie Ruth Murray-Clay i Abraham Loeb twierdzą jednak, że chmura to proto-planetarny dysk otaczający gwiazdę o małej gęstości. Nowonarodzona gwiazda utrzymuje taki dysk przez miliony lat. Sagittarius A* to supermasywna czarna dziura, znajdująca się w pobliżu centrum naszej Galaktyki. Jest to dużą masa ściśnięta do bardzo małych rozmiarów - tłumaczy w rozmowie z Onetem dr Wojciech Borczyk z UAM. - Z dostatecznie dużej odległości oddziaływanie grawitacyjne czarnej dziury nie różni się niczym od oddziaływania grawitacyjnego każdego innego obiektu o identycznej masie. Gdy jakiś obiekt zbliży się na bardzo małą odległość od czarnej dziury, pojawiają się wtedy tzw. siły pływowe. Są one tym większe, im większe są rozmiary tego obiektu. W skrajnym przypadku mogą one nawet doprowadzić do jego rozerwania) - tłumaczy naukowiec. - Ta pechowa gwiazda zmierza w sam środek czarnej dziury. To wycieczka jej życia - komentuje dr Murray-Clay. - Siła przyciągania czarnej dziury jest na tyle mocna, że może pozbawić gwiazdę otaczającego ją gazu, ale nie zdoła rozerwać samej gwiazdy - ocenia naukowiec. - Wewnętrzna część dysku przetrwa - gaz znajdujący się najbliżej gwiazdy utrzymuje się mocniej, bo znajduje się głębiej w jej grawitacyjnej studni - tłumaczy dr Murray-Clay. Dr Borczyk zaznacza ze swojej strony, że wbrew powszechnemu mniemaniu czarna dziura nie działa jak "kosmiczny odkurzacz", który natychmiast wsysa wszystko do swojego wnętrza. Zanim cokolwiek wpadnie do czarnej dziury musi przedtem pozbyć się nadmiaru momentu pędu, tworząc tzw. "dysk akrecyjny", zbudowany z materii okrążającej czarną dziurę po zacieśniających się orbitach. A co dzieje się z materią wessaną przez czarną dziurę? Tego, jak na razie, nie wiadomo. - Współczesna fizyka nie potrafi opisać materii o tak niewyobrażalnie wielkiej gęstości. Wiemy natomiast tyle, że wskutek istnienia pewnych efektów kwantowych czarne dziury potrafią "parować", czyli emitować promieniowanie kosztem zmniejszania się ich masy). Nazywane jest to promieniowaniem Hawkinga - mówi nam dr Borczyk. Naukowcy zwracają uwagę na fakt, że obszary w pobliżu jądra Drogi Mlecznej nie są zbyt gościnnym miejscem dla formowania się planet. Z uwagi silne na oddziaływania pływowe takie miejsce uchodzi za prawdziwą "kosmiczną strefę wojny". Pomimo to, planety formują się w nieprzyjaznym im środowisku. - To fascynujące, że planety mogą powstawać w takim miejscu - komentuje dr Abraham Loeb. Czy jesteśmy sami we Wszechświecie? Jeżeli wierzyć astrofizykom, w samej tylko galaktyce Drogi Mlecznej jest przynajmniej 36 innych aktywnych i inteligentnych cywilizacji. Problem w tym, że jesteśmy od siebie tak daleko, że możemy nigdy się nie dowiedzieć, że istnieją albo istniały. Nowe badanie poświęcone takim kalkulacjom opisano w nowym numerze czasopisma “The Astrophysical Journal”. Nie jest to też zupełnie podejście, bo podobne obliczenia bazujące na tzw. równaniu Drake’a (od imienia astrofizyka Franka Drake’a) robi się przynajmniej od 1961 roku. Naukowiec ów przed blisko 60 laty stworzył zasadę, według której można policzyć istniejące we Wszechświecie cywilizacje typu CETI (Communicating Extra-Terrestrial Intelligent, ang. komunikujące się, pozaziemskie, inteligentne). Are we alone in the galaxy? Research by @conselice from @UoN_Physics @UoNScience calculates there could be more than 30 intelligent civilisations in the Milky Way #UoNResearch — Nottingham research (@UoNresearch) June 16, 2020 – W równaniu tym wiele założeń nie da się poznać i z tego choćby powodu należy szukać nowych metod dokonywania tych kalkulacji – napisali naukowcy z Uniwersytetu z Notthingham. Oni właśnie, jak twierdzą, stworzyli nową metodę, która zastąpi leciwe równanie Drake’a. Nazwali ją Kopernikańską Zasadą Astrobiologiczną (Astrobiological Copernican Principle, ACP), nawiązując do słynnej Zasady Kopernikańskiej, czyli założenia filozoficznego według którego położenie Ziemi we Wszechświecie nie jest w żaden sposób uprzywilejowane. Na czym polega różnica w podejściu? - Najważniejsza to uproszczenie założenia dotyczącego ewolucji życia – tłumaczy CNN współautor nowej zasady, astrofizyk Christopher Conselice. Nie jesteśmy nadzwyczajni, mówi Conselice i podkreśla: życie powstaje, jeżeli tylko warunki będą odpowiednie. Do tego w Notthigham wycięto z kalkulacji niemożliwe do wyjaśnienia zagadki, jak np. jaki odsetek planet istniejących w strefach nadających się do zamieszkania faktycznie ”spłodzi” życie? Albo o odsetek inteligentnego życia uformowanego na tychże planetach. Mając w ręku ACP naukowcy są w stanie posługiwać się dostępnymi dziś informacjami o kosmosie, jak historia formowania się naszej galaktyki, wiek gwiazd, zawartość metali w gwiazdach i prawdopodobieństwo występowania planet typu ziemskiego w strefach wokół gwiazd, w których utrzymałoby się życie. Ten ostatni warunek jest bardzo ważny, ale na górze listy znajduje się coś nawet bardziej niezbędnego do przetrwania życia: towarzystwo cichej, spokojnej przez miliardy lat gwiazdy. Bez takiej opiekunki żadna cywilizacja nie ma szans. - Ograniczenie narzucane przez Kopernikańską Zasadą Astrobiologiczną, to konieczność uformowania się życia w czasie krótszym, równym lub nieco dłuższym niż 5 mld lat. Na Ziemi zabrało nam to 4,5 mld lat – zauważył w oświadczeniu dla prasy kolejny współautor opracowania zasady ACP, Tom Westby. Gdy przyjęte przez siebie ograniczenie zasady ACP wykorzystali w końcu do kalkulacji liczby potencjalnie istniejących cywilizacji CETI na Drodze Mlecznej otrzymali wynik: 36. Oczywiście, jeżeli faktycznie gdzie indziej życie powstaje na takich samych zasadach jak na Ziemi a planeta krąży wokół gwiazdy równie bogatej w metale, co nasze Słońce. Astrofizycy z Uniwersytetu w Nottingham w swoją Kopernikańską Zasadę Astrobiologiczną wpletli też założenie, że owe potencjalnie istniejące cywilizacje próbują na różne sposoby (sygnały) demonstrować swoje istnienie. Bo też i my tak robimy. Np. wysyłając sygnały radiowe i telewizyjne. Robimy to dość krótko, bo zaledwie przez jedno stulecie. Być może jest więc gdzieś 36 innych takich cywilizacji robiących co mogą, by znaleźć kogoś innego. Jednak mieszkamy za daleko, by się zobaczyć czy usłyszeć. Średnio 17 tys. lat świetlnych dzieli każdą z tych 36 cywilizacji na Drodze Mlecznej. - Uda się nam kogoś wykryć i z nim porozmawiać dopiero gdy nasza techniczna cywilizacja będzie nadawać sygnały przez 6120 lat. Zaczęliśmy 100 lat temu – badacze pozbawiają nas złudzeń. Na tych prognozach nie kończą. Według brytyjskich astrofizyków, jeżeli nie znajdziemy inteligentnego życia w odległości 7000 lat świetlnych od Ziemi oznacza to dwie rzeczy: - te inne cywilizacje przetrwały mniej niż 2000 lat, co nie daje nam zbyt dużo powodów do optymizmu względem naszej własnej; - życie na Ziemi jednak jest unikalne i to skutek zupełnie przypadkowego procesu niż ten opisany Kopernikańską Zasadą Astrobiologiczną.